Blog post

LOBO BISTRO – NOWE MIEJSCE Z KUCHNIĄ POLSKĄ

Mieszczące się w odrestaurowanej  przedwojennej kamienicy na ul.Noakowskiego 16 LOBO BISTRO od ponad miesiąca zaprasza gości . W tym nowoczesnym wnętrzu utrzymanym w kolorze butelkowej zieleni, bieli oraz brązów ,z jabłoniami ,których gałęzie pną się po ścianach –znalazłam harmonię na talerzu, która ukoiła moje podniebienie. W LOBO zjemy tradycyjne potrawy kuchni polskiej z jabłkiem w roli głównej .

By znaleźć wejście do restauracji musimy przejść przez piękny i oszklony dziedziniec .Po przekroczeniu progu i wejściu do pierwszej sali ujrzałam jabłoń, której gałęzie otulały sufit. Idąc w głąb restauracji ,czując cudowny chłód klimatyzacji trafiłam do kolejnej sali(również z jabłonią)z której można wyjść na piękny ogródek letni. LOBO to miejsce ,w którym można choć na chwilę odetchnąć od zgiełku.

Gdy wracam pamięcią do tej wizyty, poza imponującym jedzeniem ,wspominam przemiłą Panią kelnerkę. Profesjonalizm w każdym calu. W ciągu sekundy otrzymywałam odpowiedź na każde pytanie dotyczące zamówionych potraw. Jak męczące jest czekanie na obsługę ,która co chwilę idzie na kuchnię by znaleźć odpowiedź na moje pytanie…W tym przypadku ,rozmowa była czystą przyjemnością .

W oczekiwaniu na zamówione dania ,na naszym stole pojawiły się ciepłe bułeczki z czarnuszką , chleb z tymiankiem w towarzystwie masła z palonym porem .

Żurek na zakwasie w upalny dzień, kompletnie do mnie nie przemawia. Jednak mój towarzysz zdecydował się na talerz tej zupy i jestem mu za to ogromnie wdzięczna. Wystarczyła jedna łyżka by moje oczy się rozpromieniły. Żurek był wyśmienity! Odpowiednio kwaśny, kremowy i aksamitny .Odpowiednia ilość majeranku ,plasterki dobrej jakości kruchej kiełbasy jagnięcej, boczek  i smażone jajko z płynnym żółtkiem. Żurek wręcz doskonały.

Do pierogów mam ogromną słabość .Restauracje, które serwują pierogi i spełniają w tej kwestii moje oczekiwania jest bardzo mało w stolicy. Do tego zaszczytnego grona dołącza LOBO. Tutejsze pierogi z kaszanką, dają niezwykłą przyjemność z jedzenia. Cienkie i aksamitne ciasto ,skrywa lekko pikantny farsz z kaszanki. Zgrabne pierogi otula pianka z żurku ,która nadała lekkiej kwasowości ,zaś słodyczy dodały smażone  jabłka oraz lekko karmelizowana cebulka .Wszystkie te elementy tworzą rewelacyjną grę smaków ,która bardzo przypadła mi do gustu.

Kolorowe marchewki. Po tej przystawce nie spodziewałam się kompletnie żadnych zachwytów. Jednak ledwo załapałam się by spróbować tego dania, gdyż moja mama mrucząc z zadowolenia zjadała widelec za widelcem .Upieczone i tak cudownie miękkie marchewki lśniły na talerzu w towarzystwie pokruszonego wędzonego twarogu, słodkiego chartney z jabłka, orzechów laskowych oraz piklowanej cebulki. REWELACJA.

Filet z pstrąga .Może nie wygląda, ale smakuje zacnie .Sekret udanej potrawy tkwi w dobrej jakości produkcie .Lobo sprowadza pstrągi z ekologicznej hodowli z gospodarstwa rybackiego „Zielenica”.Ryba została podwędzona dymem z drewna olchowego.Jest soczysta,czuć lekki aromat wędzenia ,a wisienką na torcie był brak ości .Pstrąg serwowany jest z ziemniakiem w popiele oraz sosem,który powstał ze zredukowanej zupy ogórkowej ! Świetne połączenie smakowe.

 

Moja ulubiona restauracja ostatnio mnie zawiodła… straciłam pewniaka na dobrą kaczkę w stolicy. Jakie było moje zadowolenie gdy wbiłam widelec w kacze udko, którego mięso z lekkością odchodziło od kości. Kaczka pieczona w wytrawnym cydrze podawana z pulchnymi razowymi blinami oraz pieczonymi burakami.Na taką kaczkę warto jechać przez pół miasta !

Desery nie porwały moich kubków smakowych na wyżyny szczęścia jak było w przypadku reszty zamówionych dań.

Dekonstrukcja szarlotki była ładnie podana i smakowała przyzwoicie, zaś beza z rabarbarem i musem serowym w połączeniu ze strzelającymi drażami/proszkiem , kompletnie nie była trafionym wyborem

Lobo oprócz dobrego jedzenia stoi cydrem .Dobrym polskim cydrem. Szczególnie polecam Wam mój ulubiony CYDR LODOWY CHYLICZKI oraz bardzo przyjemny LOBO Spritz (aperol,cydr,woda gazowana) z takich ciekawostek : widoczne na zdjęciu słomki są z wytłoczyn jabłkowych -kolejny plus 😉

LOBO to idealne miejsce na obiad w rodzinnym gronie, randkę (na której choć jedzenie będzie na najwyższym poziomie ,jak reszta nie pójdzie po Waszej myśli) i spotkanie biznesowe ,gdzie zaszpanujecie znajomością restauracji  z dobrą polską kuchnią .

Gratuluję całemu zespołowi LOBO z Szefem kuchni Patrykiem Banaszczukiem na czele – tworzycie miejsce ,do którego chce się wracać.

Chcesz wiedzieć więcej o nowych restauracjach w stolicy? Obserwuj mnie na instagramie ! glodnadorota

POLECAM!

GŁONDA DOROTA

LOBO BISTRO

ul.Noakowskiego 16

Facebbook restauracji

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poprzedni post

Close