Blog post

TAHINA – NOWE MIEJSCE

Tym razem na celowniku mam nowiutkie miejsce na kulinarnej mapie Warszawy. Pomysł  na ten przytulny lokal z arabskim street foodem zakiełkował w głowach przesympatycznego małżeństwa.Za kuchennymi sterami stoi Ouce Naser,którego smaki możecie kojarzyć z Modarest oraz Slow Marketu nad Wisłą.

Słoneczne popołudnie jeszcze bardziej stało się przyjemne po zjedzeniu dań z Tahiny.Z goodplacewarsaw.pl zjedliśmy kilka ciekawych propozycji z dość krótkiego i spójnego menu w którym każdy (zarówno mięsożerca jak i roślinożerca)znajdzie coś dla siebie.

Wymyślne lunche w cenie 20zł(m.in. orientalna pizza,zapiekanki) oraz autorskie śniadania(tahina shaksuka,wege nugetsy z ciecierzycy oraz słodka tahina) skutecznie kuszą.

Wizyta w Tahinie powinna obowiązkowo zaczynać się od zamówienia lemoniad ! Są piękne i intensywne w smaku. Moją ulubioną jest różana –  z wodą różaną i kardamonem, na wierzchu jest lekki jak chmurka mus z melasą z granatów, porzeczek i wody różanej.

Dla lubiących kawowe aromaty w słodkim wydaniu, polecam  gazowaną lemoniadę kawową z kardamonem.

Hitem wśród znajomych i licznych gości Tahiny są Tahina Bowls.Z czym to się je? Wybierz główny składnik(falafel,kurczak,wołowina,qawarma,zestaw sałatek) i dodaj swoje ulubione sałatki, zioła,kiszonki,sezonowe warzywa, pasty i sosy.

Tak skomponowane talerze są piękne i kolorowe,ujmują różnorodnymi aromatami,które wzajemnie się przenikają.

Mój talerz z wege nugetsami w formie chrupiących z zewnątrz i mięciutkich w środku kosteczek zrobionych z ciecierzycy ,ziół i przypraw był piękny i smaczny. Podane z całą kolekcją dodatków z kolorowej witryny zadowolił mój wybredny brzuszek.

Moją słabością jednak jest mięso ,pałam szczerą miłością szczególnie do wołowiny. Ta w wykonaniu tutejszego szefa kuchni zapadła mi na długo w pamięci po wizycie w Modarest i na szczęście mogłam delektować się jej smakiem w Tahinie.W czym tkwi jej sekret? Otóż gotowany w niskiej temperaturze przez 36 godzin udziec wołowy- wręcz rozpływa się w ustach. Uwaga bo uzależnia! Mięciutkie ,aromatyczne i cienkie plastry wołowiny w towarzystwie kiszonek i domowych chipsów z sumakiem i cieplutkim chlebkiem – to jest to  🙂

Nie mogłam się oprzeć i zamówiłam również jeden z trzech wrapów do wyboru(wybrałam ten z wołowiną  🙂  w świeżym chlebku lavash) .Kusił również wrap z długo marynowaną piersią z kurczaka gotowaną 6 godzin w niskiej temperaturze- z warzywami,salsą tahina i marynowaną cebulką oraz uwielbiany klasyk z falafelem.

Pięknie prezentująca się qawrana czyli konfitowana jagnięcina w towarzystwie ekstremalnie cienkich i chrupiących chipsów na intensywnej w smaku paście Tahina(salsa tahina z ziołami i warzywami)

Na deser pierwszy raz spróbowałam czekoladowego humusu.Konsystencja klasycznego,nie za słodki (słodzony daktylami)ma w sobie coś oryginalnego i wciągającego .

Takiego miejsca brakowało w naszej pięknej stolicy .Tahina to miłość i szacunek do dobrej jakości produktu.

Polecam

Głodna Dorota

TAHINA

ul.Wilcza 26

Facebook Restauracji

Po więcej nowinek z kulinarnej mapy stolicy zapraszam na mój instagram glodnadorota  

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poprzedni post

Następny post

Close