Blog post

ZORZA – NIGDY WIĘCEJ!

Długo zastanawiałam się czy w ogóle pisać na blogu o tej wizycie. Mój czas jest cenny ,a wystarczająco dużo zmarnowałam go na wizytę w tym miejscu. Nie lubię pisać ŹLE ,ale zasługujecie na to by podzielić się z Wami również moimi złymi doświadczeniami – bo nie zawsze wybieram dobrze…

Deszczowy majowy piątek ,odwiedziłam ZORZĘ  w towarzystwie zaprzyjaźnionej blogerki kulinarnej Agaty z Kulinarne Przygody Gatity

W lokalu zajęte były dwa stoliki .Zignorowałyśmy już pierwszy sygnał ,że coś może być nie tak- gdy nasze dłonie zaczęły się kleić do stolika…

Nie czekałyśmy długo na przystawkę. Gorący flatbread(24,90zł) podawany z trzema pastami ,serwowanymi w słoiczkach: ajvarem, humusem z suszonymi pomidorami i pastą z zielonego groszku z serem feta, zdecydowanie ostatni był najsmaczniejszy.

Później było już tylko gorzej…

Dania główne pojawiły się na naszym stole  gdy byłyśmy w trakcie konsumpcji przystawki. Co moim zdaniem jest niedopuszczalne. Zaproponowano nam postawienie dań pod lampą żeby utrzymać ciepło. Odmówiłyśmy ,przestałyśmy jeść przystawkę by cieszyć się smakiem ciepłych, świeżo przygotowanych  potraw. Niestety,nie było się czym cieszyć.

Moje zielone gołąbki (24,90zł)okazały się być dwoma mało apetycznie wyglądającymi zawiniątkami w popękanej kapuście, która była gumowa. Farsz z kaszy gryczanej, boczniaków ,kalafiora i parmezanu był zjadliwy. Gołąbki były podane na najzwyklejszym sosie pomidorowym. Warto zwrócić uwagę na dekorację z rukoli ,która była zwiędnięta i podanie czegoś takiego gościowi w restauracji świadczy o braku profesjonalizmu ,bądź słabym wzroku kucharza.

Wspomniana już marnie wyglądająca rukola ozdobiła również ‘Aromatyczne’curry (31,80zł),które zamówiła Agata.Bardzo apetycznie brzmiące danie z menu okazało się nie mieć nic wspólnego z curry ,czy słowem aromatyczne.Krewetki były odpowiednio przyrządzone i nie były gumowe (to jedyny plus tego dania)podane prawdopodobnie na tym samym sosie pomidorowym co gołąbki,któremu brakowało głębszego smaku i przypraw,w towarzystwie pomidorków koktajlowych i ryżu w którym zdaniem kelnerki, jest dodatek mleka kokosowego- którego nie wyczułyśmy w całym daniu.To była jakaś pomyłka.

Przy deserach ,nie było lepiej.

Deserem dnia była beza z żurawiną(14,90zł). Bardzo słodka ,nie była chrupiąca tylko mokra z dodatkiem kremu w którym była suszona żurawina.

W porównaniu z moim deserem beza wyglądała i smakowała rewelacyjnie.

Gdy ujrzałam mój talerz nie wiedziałam co powiedzieć i zaczęłam się śmiać. Deser ,który nie jest trudny w wykonaniu i może spektakularnie wyglądać – odstraszał.

Gruszka karmelizowana w miodzie z likierem amaretto i cynamonem w towarzystwie serka ricotta(16,90zł). Jak to wyglądało sami widzicie. Gruszka chyba zmartwychwstała ,po wcześniejszej jatce na talerzu czego ślady widzimy na rancie. Odpoczywa na czymś w rodzaju kremu z serka ricotta z grudkami o bardzo płaskim/nijakim smaku. To był zdecydowanie najgorszy deser jaki podano mi w restauracji.

Reasumując: nie wiem co się stało i co ludzi przyciąga do tego miejsca. Dania z niskiej jakości produktów, zwiędnięta rukola ,a nawet dziwne końcówki cen – wszystko mówi NIE! Nigdy więcej tu nie wrócę! Agato przepraszam, że wybrałam ten lokal.

Głodna Dorota

ZORZA

ul.Żurawia 6/12, 00-503 Warszawa

Facebook

Zorza Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poprzedni post

Następny post

Close